Miało być o czymś zupełnie innym i już jakiś czas temu, ale obrazek, który znalazłem przypadkowo, przeglądając flickr.com wbił mnie w podłogę i nie pozwala wstać. Idąc na studia techniczne nigdy nie zastanawiałem się nad tym co muszę robić czy jaki muszę być aby być prawdziwym inżynierem. Do tego dochodzi fakt, że dzisiaj nikt już nie patrzy na osobę z tytułem inżyniera tak jak kiedyś, kiedy był to naprawdę wykwalifikowany fachowiec w swojej branży. Kiedy dzisiaj ktoś mówi, że jest inżynierem to od razu nasuwa się pytanie – ok, a gdzie magister? Trzy literki więcej do nazwiska, ale czy też większy prestiż z posiadania dłuższego nazwiska niż koleżanka po filologii?


