Wiele serwisów internetowych tworzonych jest przez zespół redakcyjny. Webdeveloper wytwarza stronę internetową, żeby spełniała wszystkie standardy, żeby była jak najlepsza pod względem SEO, żeby przyciągała użytkownika itp. Administrator dba o to, aby strona działała poprawnie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Po wszystkich możliwych poprawkach, sugestiach i ulepszeniach witryna ukazuje się dla publiczności. Sukces! A właściwie jego pierwsza część, bo kto tak naprawdę w dzisiejszych czasach zagląda na nieaktualizowane strony?
Kolejną ważną fazą jest więc utrzymanie serwisu i dbanie o to, aby był on uaktualniany w miarę regularnie, informacjami związanymi z treścią serwisu i ciekawymi dla odwiedzających. Co jednak zrobić w momencie gdy zespół redaktorów edytujących stronę niszczy ją od wewnątrz? Jednym z możliwych rozwiązań jest podzielenie redaktorów na autorów oraz moderatorów (Joomla! – wydawca). Przy takim podziale moderacją powinny zajmować się osoby znające podstawy HTML’a, budowę oraz politykę newsową serwisu oraz znające język w którym publikuje się informacje. Rozwiązanie można by rzec idealne. Nie do końca jednak. Co w momencie gdy nasz moderator nie ma potrzebnej wiedzy, albo niechętnie ją wykorzystuje? Co w momencie, gdy nagle żaden z moderatorów nie ma czasu, aby opublikować to co napisali autorzy? W tym momencie wkracza administrator serwisu z brzydkim słownictwem na ustach.
Każdy programista zdaje sobie sprawę, że porządek w kodzie idzie również w parze z porządkiem w plikach i katalogach – widzieliście kiedyś pulpit przeciętnego użytkownika? Koszmar. A teraz wyobraźcie sobie coś takiego w plikach na serwerze, gdzie specjalnie stworzona struktura katalogów tylko czeka aby z niej skorzystać. Niestety autorzy tego nie rozumieją. Prosty przykład:
Artykuł na temat Czernobyla, kategoria Świat/Miejsca. Zdjęcie główne – cLDP234.jpg ląduje w katalogu root. 3 zdjęcia ilustrujące artykuł w zupełnie innym katalogu. Plik audio o nazwie c.mp3 ląduje akurat do właściwego katalogu, tylko dlatego, że nie ma innej możliwości, ale w treści newsa już jest podana nazwa czern.mp3 (dlaczego?).
Po dwóch dniach takich newsów jest 5 – bałagan nie do okiełznania. Mamy trzy wyjścia – olać to i zmienić pracę ;), zacząć sprzątać na własną rękę, pójść i wymusić na autorach odpowiednie zmiany (co zwykle kończy się jeszcze większym bałaganem)
Rozumiem artystyczne dusze, wiele spraw na głowie, potrzeba szybkiej reakcji na bieżące informacje… Ale o ile łatwiejsze i milsze byłoby życie wszystkich związanych z danym projektem gdyby przynajmniej te 90% osób stosowało się do zasad nakreślonych na początku i dostępnych przez cały czas w dokumentacji. Mamy tu do czynienia z efektem domina – jedna osoba zrobi źle – reszta pójdzie jej śladem – administrator wyłysieje w wieku 25 lat ;)
Nie wiem, może to ja mam złe podejście. Ale dlaczego można wymagać ode mnie, a nie można od innych?
Zdjęcie: Thomas Aigner
