Dzisiaj zdecydowano ostateczne o rozwiązaniu mojej grupy dziekańskiej (dla niewtajemniczonych, coś w rodzaju klasy). Jest to kolejny przykład, na cudowne działanie tej jakże prestiżowej uczelni… Rozwiązują grupę w połowie semestru, niby dlatego, że na laboratorach jest za mało osób w grupach, później okazuje się, że grupy laboratoryjne pzostają te same, a tylko ćwiczenia będą przeprowadzane wg innych grup. Także teraz oznacza to nowy plan dla 5 grup dziekańskich (pół roku) tylko dla 4 godzin ćwiczeń w tygodniu. To jest po prostu śmieszne!
Śmieszna jest też kobieta z którą dzisiaj miałem niewątpliwą przyjemność się zmierzyć. A tekst o pogróżkach to już wogóle był chwyt poniżej pasa… Także, wystrzegajcie się zdradzieckich blondwłosych “sił ciemności” ! ;)
