No to już po pierwszym wykładzie, o dziwo nie zasnąłęm ;). Poznałem paru jakichś kolesi z mojej grupy, ale oczywiście imion nie pamietam, nie ma to jak moja skleroza. Ogólnie to narazie jest lus, ale pewnie potem będzie hardcor. Do dupy są zajęcia na 15 :/. Wolałem już normalnie na 8 i cały dzień wolny, a tak to rano nie ma co ze sobą zrobić, a jak się wraca do domu to juz właściwie wieczór…
Ciężkie są rozmowy z kimś kogo tak bardzo się kocha, a kto jest tak daleko ode mnie. Znowu mi się moje słoneczko roztęskniło (jast taki wyraz?), nie wiem już co z tym zrobić. Jakoś nam się udało wytrwać dwa miesiące wakacji, więc to też musimy wytrwać.
