A więc już od jakichś dwóch dni siedze sobie na mojej stancji w Gdańsku i obijam się. Nie chce mi się nic, pracować, uczyć, imprezować. Jakiś taki smętny ten świat… Od dawna nie zajrzałem do żadnej strony, nic nie napisałem.
Prywatnie to nic się raczej nie zmieniło, oprócz tego, że brakuje mi troche mojego Nimlotka. Ale mam nadzieję, że za tydzień się zobaczymy. Na uczelni narazie luz, w poniedziałek zaczynamy wykłady (mam na 15 :P) więc powinienem wypocząć dobrze po weekendzie.
